jakie kosmetyki wybrać na start
Anti-aging

Jakie kosmetyki wybrać na start?

W tym momencie panuje powszechna moda na naturalność. Makijaż ledwo widoczny, albo najlepiej wcale, hasztagi #twarztoniepisanka, a wytuszowanie rzęs to już maks. I super. Masz mniej roboty, ale żeby taką piękną, naturalną i zdrową twarz wykreować też nie wystarczy tylko wstać z łóżka – podejrzewam, że dobrze o tym wiesz. Od czego zacząć i co kupić? Prosta sprawa! Poniżej wypisałam i opisałam to, co ja uważam za MUST HAVE codziennego makijażu.

BRWI!!!

Brwi to dla mnie jest i zawsze będzie numer jeden – nawet po bułki nie wychodzę bez nich.
Powszechnie wiadomo, że człowiek bez brwi to zło wcielone i ja oczywiście tę wiedzę podtrzymuję. W zależności od tego jakie masz brwi – czy w ogóle je masz, taki produkt powinnaś wybrać. Tu jest prosta sprawa. Jako, że mi natura brwi poskąpiła po całości, muszę je wyrysować sama. W takich przypadkach sprawdzają się pomady do brwi, albo kredki w połączeniu z cieniami (nie dajcie się zbajerować specjalnymi paletkami oferującymi cienie do brwi – zwykłe cienie z nudziakowej palety też się świetnie sprawdzą). Jeżeli macie tylko delikatne ubytki to zazwyczaj wystarczą same cienie.

Podkład czy krem BB?

Tutaj musisz podejść do lustra i być ze sobą super szczera – jest co tuszować? Jeżeli tak, to liczą się dla Ciebie tylko podkłady, a jeżeli Twoja cera jest gładka i bez niespodzianek, wystarczy zapewne tylko wyrównać koloryt, z czym poradzi sobie krem BB. Ogólnie rzecz biorąc głównym zadaniem podkładu też jest ujednolicenie kolorytu, ale też wygładzenie faktury skóry twarzy. Nie bój się – jeżeli twoja cera jest w trochę gorszej kondycji, to po nałożeniu podkładu też może wyglądać naturalnie – bez efektu „szpachli”.

Jeżeli z wyborem kremu BB nie ma zbyt dużego problemu, bo w większości przypadków on sam dostosowuje się do koloru skóry, to już z podkładem nie jest tak łatwo. Tylko spokojnie, wiem, że najgorsze co może być, to wybrać zły odcień podkładu, ale poradzisz sobie. W każdej drogerii są testery. To co musisz zrobić, to poszukać lustra i nałożyć sobie pasek od policzka aż do linii żuchwy (może trochę wchodzić na szyje), rozetrzeć i zobaczyć, który odcień idealnie się z tą Twoją skórą stapia.
UWAGA – dużo podkładów ciemnieje na skórze, więc poczekaj chwilę, przejdź się po sklepie i wróć sprawdzić, czy dalej jest tak samo. Najlepiej to sprawdzać przy naturalnym świetle, więc warto na chwilę wyjść ze sklepu. Kolejna uwaga – nigdy nie sprawdzaj odcieni podkładu na dłoniach czy przedramionach. Bardzo rzadko się zdarza, że ręce i twarz mają dokładnie ten sam odcień.

Korektor

Jestem zwolennikiem jednej zasady – że podkład i korektor powinny być z tej samej firmy. W każdym razie na początku naszej przygody z makijażem. Jedna ważna zasada – korektora pod oczy stosujemy POD OCZY! Oczywiste? Niekoniecznie. Często jest tak, że jak już mamy korektor to stosujemy go na wszystko – czyli pod oczy, na zaczerwienienia, wypryski, blizny itd. Historia z korektorem pod oczy jest taka, że ma on trochę bardziej kremową konsystencję i, w każdym razie POWINIEN, być dobrany o odcień lub dwa jaśniejszy od podkładu. Cały ten zabieg ma rozświetlić i zakryć cienie pod oczami, co daje efekt odmłodzenia i „wyspania”.

Puder

Historia z pudrami jest taka, że dla większości osób sprawdzają się te, które mają żółte pigmenty w składzie. Dlaczego? Właśnie one zapewnią skórze ciepły odcień, kiedy puder będzie dostosowywał do koloru podkładu. Jeżeli chodzi o białe podkłady to ostrożnie – to produkty przeznaczone dla osób o alabastrowej skórze. Te transparentne, jeżeli nałożysz cieniutko to są praktycznie niewidoczne, ale jeżeli przesadzisz, możesz sobie wybielić twarz, co wygląda dość groteskowo.

Na początek lepiej sięgnąć po puder prasowany.

Róż

Osobiście uwielbiam ten kosmetyk. Nadaje skórze zdrowego, promiennego wyglądu. Jest wiele teorii jak wybierać odpowiedni odcień różu, ale przy makijażach naturalnych – najlepiej wybrać ten, który najbardziej przypomina Twoje naturalne rumieńce. Oczywiste? No pewnie! Jak szybko wygenerować sobie rumieńce w sklepie? Uszczypnij się parę razy w policzek i popatrz, który z odcieni różu jest najbliższy rumieńcom na skórze. Róż w pudrze – to jest ta postać kosmetyku, której potrzebujesz na początek. Kremy, żele, kredki i płyny mogą Cię niepotrzebnie zniechęcić.

Palety cieni

Paleta NUDE. To powinno Cię interesować. Nie porywaj się na gigantyczne palety cieni – po malutku. Na początek nawet 4 odcienie beżów będą dla Ciebie ok. I nawet tymi czteroma odcieniami można zmalować fantastyczny wieczorowy makijaż. Zadbaj tylko o to, żeby w takiej palecie były maty (ewentualnie jeden świecący), bo to nimi budujesz oko. Sprawdź, czy cienie mają odpowiednio dobrą pigmentację. Jeżeli po delikatnym nabraniu cienia na palec i rozsmarowaniu go na dłoni nie widzisz praktycznie nic, odłóż produkt z powrotem na półkę.

Tusz do rzęs

Makijaż bez podkreślonych rzęs jest niekompletny. Rzęsy otwierają i podkreślają oczy. Mamy tutaj maskary: pogrubiające (żeby uniknąć grudek po prostu wytrzyj szczoteczkę przed aplikacją), wydłużające, wodoodporne (tak, to te na śluby) i kolorowe (proszę, nie wchodź na razie w ten temat). Malując rzęsy musisz się przyzwyczaić do szczoteczki, która jest niebezpiecznie blisko Twojego oka, ale to ekstremalnie ważne, aby malując je, rozpocząć aplikacje najbliżej linii rzęs jak się tylko da.

Szminka

Bardzo długo jej unikałam w makijażach. Jakoś czułam się przerysowana, nie mogłam się przyzwyczaić, że coś tam na tych moich ustach jest. Teraz z kolei czuje się niekompletna, gdy nic tam nie ma. Kwestia przyzwyczajenia. Jedni czuja się dobrze, mając jakiś nawilżacz na ustach, drudzy, jak nic nie czują. Jak powszechnie wiadomo, rynek pochłonęły pomadki matowe. Jest to strzał w dziesiątkę, jeżeli jesteś z tych drugich. Jednak ostrożnie – dużo z nich wysusza usta. Poszukaj takiej, która Ci tego nie zrobi. Jak wybrać kolor na co dzień? Idąc do drogerii bez krzty makijażu – ta szminka, która będzie dobrze wyglądać przy „gołej” twarzy, to będzie Twoja szminka. Unikaj barw ziemistych, pomarańczowych czy różowych. Pamiętaj, że ona ma być tylko podkreśleniem twojego naturalnego koloru ust.

wypiszwymaluj dz

Dodatkowo będziesz potrzebować:

No właśnie to nie koniec Twoich zakupów. To, że masz odpowiednie kosmetyki to jedno, ale sposób ich aplikacji to drugie. Na spokojnie, na początek nie potrzeba tego wiele. Zacznijmy od najważniejszych, czyli od pędzli.

Pędzle

Przede wszystkim wyrzuć/spal/zakop tą pacynkę, która jest dołączana namiętnie (choć widzę, że się to powoli zmienia) prawie do każdej palety cieni. Ta pacynka nadaje się ewentualnie tylko do nakładania pyłków na paznokcie. Wedle tego co wypisałam powyżej będziesz potrzebować pięciu pędzli: do podkładu (opcjonalnie), różu, cieni (do blendowania i precyzyjny) i do brwi.

Różnica między włosiem naturalnym a syntetycznym

Tyle się trąbi o tych włosiach, które lepsze i czym się różnią? Prosta sprawa! Pędzle z naturalnego włosia, jak się pewnie domyślasz, pochodzi od jakiegoś zwierza (od kucyka do wiewiórki). Są delikatne i super miękkie, dlatego fajnie rozprowadzają kosmetyk na twarzy, przy minimalnym jego zużyciu. Sprawdzają się do produktów sypkich. UWAGA! Mogą uczulać i są bardziej łamliwe od tych syntetycznych.

Natomiast pędzle syntetyczne lepiej będą się sprawdzać do pracy z kosmetykami o bardziej kremowej konsystencji. Są trochę bardziej sztywne (czasami to naprawdę ledwo zauważalnie… albo wcale), ale przez to pozwalają na większą kontrolę przy aplikacji produktów.

  • Pędzel do różu – niekoniecznie musi być ścięty, ale musi być na tyle szeroki żeby dobrze pokryć wypukłą część policzka.
  • Pędzel do podkładu – przede wszystkim włosie ma być gęste i zbite. To właściwie tyle. W myśl zasad powyżej podkład to produkt kremowy, więc przypilnuj przy kupnie, aby włosie było jednak syntetyczne.
  • Pędzel do brwi – ma być sztywny, ścięty i krótki. To pozwoli Ci na pełną precyzje przy nakładaniu produktu. W zależności od tego jaki produkt tam aplikujesz, czy pomadę (która ma konsystencję kremową) czy cienie (sypką), takie włosie wybierz.
  • Pędzle do cieni – ten bardziej puchaty, do blendowania i ten bardziej precyzyjny do aplikacji cieni np. w kąciku oka, albo na dolnej powiece. Ten do blendowania ma być mały, okrągły, puchaty i mięciutki, ale na tyle duże, żeby pokrył przynajmniej połowę powieki.

Gąbeczki

Muszę to napisać, bo w większości przypadków, jak się okazuje, nie jest to oczywiste. Przed aplikacją podkładu gąbeczką – musimy ją porządnie zmoczyć. Ona musi być wilgotna i mięciutka, wówczas praca z nią to będzie marzenie.

Pęseta

Twoja nowa przyjaciółka. Nie kupuj byle jakiej – te o zaokrąglonych końcówkach pozwalają na większą kontrolę przy pracy.

Puszek do pudru

Jeżeli wolisz pędzel – używaj pędzla. Osobiście wolę używać puszku, wydaje mi sie bardziej precyzyjny. Nie zdawaj się jednak na puszki dołączone do pudru. Zadbaj o to, aby Twój puszek miał odpowiednio dużą średnicę, był miękki i gruby. Używając puszka, wtłaczamy ten nasz puder w skórę, dzięki temu przedłużamy jego trwałość. Więcej plusów? – Jest zdecydowanie tańszy niż pędzel.

Zalotka

Używaj przed nałożeniem maskary (w przeciwnym razie połamiesz sobie rzęsy) i pamiętaj o wymianie tych gumowych nakładek.

 

Nie będę Ci mówić, jak masz te produkty nakładać – od tego są niezliczone tutoriale na YouTube. Masz wszystko, żeby zacząć. Odpal pierwszy lepszy filmik i do roboty. I jeszcze jedno… cierpliwości. Uda Ci się.