łamliwe paznokcie
Paznokcie

Niech ktoś uratuje moje paznokcie!

Zrobiłaś sobie hybrydę. Przez pierwsze 2 tygodnie miałaś fajne paznokcie, nic tylko machać nimi przed nosem koleżanek. W 3 tygodniu coś tam się może zaczyna delikatnie zapowietrzać, ale dalej jest ok, gdyby nie ten odrost! No przecież jak to wygląda? Idziesz do swojej stylistki paznokci, robi Ci nowe. Sekwencja ta powtarza się jeszcze parę razy. Wreszcie stwierdzasz, że stawiasz na naturalność, albo jakakolwiek inna idea Ci przyświeca i postanawiasz je ściągnąć na amen. Stylista (powinna) nakłada Ci pożegnalną odżywkę na płytkę i (powinna) daje rady jak o nie dobrze dbać. Parę dni później… „O mój Boże, pomocy! Moje paznokcie się rozdwajają/łamią/są cienkie i w ogóle wszystkie plagi tego świata nagle na nie spadły”! No tak… i co teraz?

w poszukiwaniu winowajcy

Przede wszystkim nie zwalajmy całej winy na biedne hybrydy, bo one same w sobie Bogu ducha winne. Pamiętaj, że nie tyle hybryda niszczy paznokcie, co sposób jej ściągania, albo nieprawidłowe przygotowanie płytki do jej nałożenia.

Przede wszystkim musimy wyczuć jaki problem nas dotyczy, wśród poniższych niepożądanych efektów:

  • uszkodzenia mechaniczne
  • reakcje na produkty stosowane w kosmetyce paznokci (alergie, o których możemy nawet nie mieć pojęcia)
  • stany chorobowe powstałe w trakcie stylizacji paznokci (infekcje grzybicze, wirusowe)

Brutalnie – w większości przypadków możesz mieć śmiało pretensje do swojej stylistki. Zazwyczaj wynika to z jej braku wiedzy i umiejętności – dlatego zwracaj uwagę, czy Twoja stylistka przeszła odpowiednie szkolenia, które taką wiedzę jej zapewniają. Największym grzechem jest wcześniej wspomniane, nieodpowiednie przygotowanie płytki paznokcia. Chodzi o tak zwane matowienie naturalnej płytki – czyli pozbycie się tłuszczu, który naturalnie ją pokrywa. Prawidłowo nie powinno być to usunięcie więcej jak 3% całkowitej grubości paznokcia. Dlaczego ją w ogóle matowić, skoro tak łatwo jest tą granicę przekroczyć? Prosta sprawa, matowienie płytki znacznie zwiększa przyczepność lakieru do paznokcia (czy to w metodach hybrydowych czy klasycznych). Jeżeli pozbędziemy się więcej jak wcześniej wspomniane 3% (czy to przez namiętne matowienie, czy też poprzez używanie do tego celu pilnika o zbyt niskiej ziarnistości) to po ściągnięciu stylizacji ukażą nam się cienkie i łamliwe paznokcie, reagujące bólem na ucisk a już zwłaszcza na wysoką lub niską temperaturę (zdarzało Wam się czasem wejść pod prysznic i zasyczeć z bólu, kiedy świeżo zdjęte paznokcie zetknęły się z gorącą wodą? Mam nadzieję, że nie… ). Czasami może się też pojawić leukonychia(pisałam o tym TUTAJ) i onycholiza, czyli miejscowe oddzielenie płytki paznokcia od łożyska.

skórki skóreczki

Jeżeli przy przygotowaniu paznokcia do stylizacji jesteśmy, to grzechem byłoby nie wspomnieć o usuwaniu skórek. W tym momencie większość stylistek korzysta z frezarek, ale nieistotne czy to przez frezarkę, czy cążki, można tutaj doprowadzić do deformacji płytki paznokcia pod postacią poprzecznych bruzd (takie górki i pagórki) – to efekt zbyt „ambitnego” ich wycinania/usuwania. Narusza się wówczas macierz paznokcia, ale na szczęście w większości przypadków wystarczy dać tym bruzdom po prostu wyrosnąć i – kiedy będą już przy wolnym brzegu – wyciąć.

A co jeśli to alergia...?

Ciekawie wygląda sprawa z uczuleniami na lakiery/produkty do stylizacji paznokci. Pewnie większość z Was myśli, że uczulenie na te preparaty będą się objawiały jakimiś zmianami (najczęściej wysypka) przede wszystkim w obrębie wałów paznokciowych (to też, ale…) – nic bardziej mylnego. Szukajmy zmian skórnych na:

  • powiekach (przecież trzemy je czasami, prawda?),
  • dolnej części twarzy,
  • bocznych powierzchniach szyi,
  • górnej części klatki piersiowej.

Swędzenie „pod paznokciami”, ból oraz mrowienie w okolicy paznokcia to również są objawy alergii!!!

W przypadku ściągania stylizacji, zauważ, że odchodzi się już od „namaczania” paznokcia w acetonie. Dlaczego? Powoduje on potworne wysuszenie płytki, a to prowadzi do rozdwajania się i łamliwości paznokci.

Jeszcze jedna ważna sprawa zanim przejdziemy do tego, jak ratować to, co z tych paznokci nam zostało. Pamiętaj, że w momencie w którym wkładasz swoją dłoń do lampy, podczas utwardzania żel się kurczy. Efektem  tego jest uczucie ściskania płytki, pulsowanie paznokcia, albo uczucie gorąca, a wręcz parzenia (to ostatnie jest efektem powstawania ciepła w drodze reakcji termochemicznej) a nie Twoje rzekomo „cienkie” paznokcie.

No to jak je ratować... i czym?

Pamiętamy, że paznokcie zbudowane są głownie z włókien keratynowych, a więc aby zachowały swoją elastyczność potrzebują wilgoci. Dlatego, aby utrzymać je w dobrej kondycji, musimy je odpowiednio nawilżać, zwłaszcza po  ściągnięciu paznokci pokrytych żelem czy hybrydom, ponieważ podczas noszenia stylizacji na paznokciu nie do końca dociera do nich wilgoć z zewnątrz. Proste? A jakże – bo w końcu na rynku jest zatrzęsienie odżywek do paznokci, których producenci zapewniają super nawilżenie.

Po hybrydzie/żelu/akrylu, kiedy paznokcie poprzez uszkodzenia mechaniczne stały się cienkie i łamliwe, dobrze jest poszukać w odżywce hydrolizowanego białka pszenicy (INCI: Hydrolyzed Wheat Protein).

Z kolei, jeżeli nasze paznokcie od zawsze były suche i łamliwe dobrze byłoby się zainteresować odżywkami z witaminami C (INCI: Ascorbic Acid) i E (INCI: Tocopherol), a także  minerałami. Aby przestały się łamać, muszą być bardziej elastyczne, a to znaczy, że muszą być bardziej nawilżone – proste. Gorzej ma się sprawa, kiedy w naszej rodzinie wszyscy mają słabe paznokcie i jest to raczej kwestia genetyczna. Wówczas przygotujmy się na wielomiesięczną batalie – odżywkami, suplementami (witamina A i E), a także ODPOWIEDNIĄ DIETĄ (o niej więcej w późniejszych postach).

Bardzo dobrym domowym sposobem jest kupno płynnych form (mogą być też ampułki, które rozbijamy na płytkach paznokci) witamin A i E i skrupulatne wmasowywanie ich w płytkę paznokcia i w wały paznokciowe – działa cuda!

Co na poprawę kondycji paznokci oferują gabinety kosmetyczne?

A jakie cuda oferują gabinety kosmetyczne na paznokcie w wątpliwej jakości? Dwa zabiegi: manicure japoński i zabieg parafinowy.

Przy mani japońskim należy pamiętać, że jest to metoda skierowana do osób, które mają suche, łamliwe i rozdwajające się paznokcie z natury. Zabieg odżywia płytkę paznokcia i pozostawia na jej płytce piękny, zdrowy połysk. Cała procedura polega na wmasowaniu (po odpowiednim jej przygotowaniu) w płytkę dwóch past naładowanych witaminami i minerałami (keratyna, pyłek pszczeli, witamina A, E, H, B5, krzemionka z Morza Japońskiego), razem ze sobą współgrających i potęgujących swoje działanie. Zabieg powinno się powtórzyć 3-6 razy w odstępach co najmniej 3-tygodniowych.

Przy zabiegu parafinowym musimy pamiętaj o jednej ważnej rzeczy – parafina nie ma żadnych właściwości nawilżających, ale za to natłuszczające. Po aplikacji tworzy na skórze tłusty film (okluzja), który zatrzymuje skutecznie wilgoć w skórze. Dzięki temu poprawia stan paznokci, zmiękcza skórę, wygładzą ją i rozjaśnia ewentualne przebarwienia.

Pamiętajmy dwie rzeczy: kiedy pojawi się u nas nieustający ból, swędzenie, mrowienie palców, onycholiza czy jakiekolwiek zamiany skórne w okolicach wałów paznokciowych, nie czekajmy na rozwój… niewiadomo jakiego choróbska (a uwierz mi jest ich masa, począwszy od grzybicy a na brodawkach i innych wirusach kończąc) skonsultujmy się z dermatologiem. Druga sprawa: zanim dasz się uwieść wzorzystym wzornikom pełnym misiów, kaczuszek i innych papużek, sprawdź czy stylistka paznokci posiada odpowiednią wiedzę, praktykę i sprzęt do wykonywania swojej pracy.

Źródła:

Dermatologia dla stylistów paznokci. Red. nauk. M. Sokołowska-Wojdyło, M. Sobjanka, E. Woś-Wasilewska. Wydawca Nails&Style House. Wydanie VIII. Gdańsk 2017.

Regeneracja paznokci. LNE 2016, Nr.108